Skip to content
O górze... Drukuj Poleć znajomemu
Oceny: / 13
KiepskiŚwietny 

Pewien człowiek mieszkał samotnie w kotlinie u podnóża góry. Mieszkał  w nędznej chacie, uprawiał niewielki kawałek ziemi, ot tyle aby się wyżywić i nie umrzeć z głodu. Nigdy też nie opuszczał swojego schronienia, bowiem jedyna droga prowadziła przez górę, a ta wydawała mu się nie do pokonania. Uważał, że tak już być musi. Jego rodzice też przecież przeżyli całe życie w tym samym miejscu. Pamiętał ich słowa:
- Taki już nasz los, że musimy żyć w tym miejscu, nie nam mierzyć się z górą, zresztą czyż więcej nam czegoś trzeba, przecież mamy co jeść i gdzie mieszkać.
Tak, pamiętał bardzo dokładnie te słowa, słyszał je bardzo wiele razy.
Pewnego dnia miało miejsce bardzo niezwykłe wydarzenie. Z góry zszedł w kotlinę samotny wędrowiec. Człowiek nie mógł w to uwierzyć. Poza rodzicami nie widział innych ludzi. Wędrowiec istniał jednak naprawdę, zszedł z góry, przywitał się, opowiadał  o dziwnych miejscach, gdzie żyją jacyś ludzie. To był bardzo dziwny osobnik. Czyż nie wiedział, że nie ma nic innego poza kotliną, w której mieszkał człowiek? Wędrowiec odszedł i dopiero wtedy człowiek zadał sobie pytanie:
- To prawda, nie ma nic innego poza kotliną, w której mieszkam. Prawdą też jest, że ów wędrowiec faktycznie tu był i pojawił się od strony góry. Jednak prawdą jest również, że nie uczynił nic, aby przekonać mnie o tym, o czym mówił. Powiedział i odszedł. Zatem w co mam wierzyć?
Człowiek nie odpowiedział sobie na to pytanie. Jednak od tego dnia jego życie się zmieniło. Oczywiście nie była to wielka zmiana. Właściwie to nawet jej nie zauważył, nie zdawał sobie sprawy, że każdy dzień rozpoczynał od spojrzenia na drogę prowadzącą  z góry. Spoglądał w tym kierunku wiele razy także w ciągu dnia, ale przecież nadal żył w swojej kotlinie, żył swoją prawdą.
W kilka, a może kilkanaście dni później, kiedy człowiek jak zwykle wyszedł przed dom, aby spojrzeć na drogę, dostrzegł postać idącą z góry. Był trochę zdumiony radosnym podnieceniem, jakie wywołała w nim myśl o spotkaniu. Postanowił jednak, że pozwoli sobie na taki nastrój tylko przez te kilka chwil. Dzień upłynął im na wspólnych rozmowach. Człowiek opowiadał o swojej dolinie, o życiu jakie tu wiedzie, o swojej pracy i planach. Nawet nie zauważył, że minęło wiele godzin. Wędrowiec pożegnał się i odszedł w góry.
Człowiek długo stał patrząc za odchodzącą postacią, czując ogarniający go smutek. Wrócił więc do chaty. Wtedy spostrzegł, że nieznajomy zapomniał zabrać swej laski.  Chwycił ją i postanowił, że dogoni wędrowca i odda mu jego własność. Pomimo, że bardzo się spieszył, nie mógł dojrzeć postaci nieznajomego. Zaczął biec, mając na celu jedynie oddanie pozostawionej laski. Wreszcie ujrzał go siedzącego na polanie. Podbiegł zdyszany i wtedy usłyszał:
- Witaj na Szczycie Góry! - Człowieka zmieszały te słowa, rzekł więc niepewnie:
- Ja tylko chciałem oddać laskę.
Wędrowiec uśmiechnął się i zaprowadził człowieka na miejsce gdzie leżał stos lasek podobnych do tej, którą trzymał w ręce człowiek. Potem zaś powiedział:
- To był prezent dla Ciebie. Jestem mistrzem robiącym laski. A teraz witaj na Szczycie Góry!
- Czemu mi nie powiedziałeś, że to prezent? - Nieznajomy uśmiechnął się i powiódł wokół wzrokiem. Człowiek zrobił to samo i uśmiechnął się do wędrowca. Poznał prawdę góry.
W kilka dni później człowiek pozostawił swą laskę kobiecie mieszkającej samotnie w kotlinie u podnóża góry.

 Uwaga:
Ta opowieść jest tylko częścią całego zbioru, który możesz zamówić tutaj.

  Drukuj Poleć znajomemu
 

Newsletter

Zaprenumeruj nasz Newsletter:
Twoje imię:
Adres email:

Polecane Szkolenia

Spędzasz dużo czasu przy komputerze?
Bolą Cię oczy?
Chcesz poprawić wzrok?
Wyjedź na ferie zimowe z nami - skorzystaj z wczasów z kursem
JOGA DLA TWOICH OCZU
czytaj więcej >>>