Skip to content
Ukryte Dobrodziejstwo Drukuj Poleć znajomemu
Oceny: / 1
KiepskiŚwietny 
Trzeba być bardzo głodnym, żeby naprawdę rozkoszować się posiłkiem. Trzeba rzeczywiście chcieć wygrywać, żeby całkowicie zmobilizować się do walki.
Hans Seyle
Unikamy go jak ognia, boimy się i uciekamy od niego za wszelką cenę - nie wiedząc, że sam akt ucieczki wymaga od nas, byśmy mu się poddali. Stres, bo to o nim mowa, urasta do rangi jednej z najpoważniejszych chorób cywilizacyjnych XXI wieku. Większość publikacji zajmujących się tą tematyką koncentruje się na jego negatywnych skutkach. Autorzy tych artykułów w przeważającej większości idą na wojnę ze stresem: wyliczają nerwice, załamania nerwowe, rozpad więzi rodzinnych, rozwody, niebezpieczne symptomy, od syndromu wypalenia zawodowego począwszy, a na chorobie wieńcowej i nowotworowej skończywszy… Pojawiają się sugestie, że trzeba zdusić stres w zarodku, opanować go…

Jednak w natłoku tych przestróg pojawia się niekiedy pytanie – Czy rzeczywiście stres jest największym wrogiem człowieka? Czy należy się go bać do tego stopnia, by próbować usunąć go ze swojego życia? Bystrzejszy umysł od razu zapyta: A czy w ogóle jest to możliwe?

Postanowiłam zapytać o stres i jego skutki Siergieja Litwinowa, znanego terapeutę, twórcę Szkoły Świadomego Widzenia i trenera NLP, eksperta w dziedzinie technik antystresowych.

Barbara Ludwiczak: Wiele jest artykułów opisujących negatywne skutki stresu, jednak stosunkowo rzadko pada precyzyjna odpowiedź na pytanie - czym właściwie jest stres?

Siergiej Litwinow: Mówiąc najprostszym językiem, stres jest to reakcja organizmu na bodziec – czynnik stresujący, który psychologia nazywa stresorem. Może nim być każda potencjalnie trudna i nieprzyjemna sytuacja taka jak poszukiwanie pracy, rozwód czy przeprowadzka. Stres opanowuje nas zawsze wtedy, kiedy czujemy, że nasze możliwości nie odpowiadają wymogom okoliczności…

B.L.: Czujemy, że sytuacja nas przerasta?
S.L.: Dokładnie tak. Przy czym jest to odczucie zupełnie naturalne, zwłaszcza, gdy stajemy przed nowymi wyzwaniami. Stres jest nie do uniknięcia - to nieodłączna część naszego życia. Bez niego byłoby po prostu nudno.

B.L.: W przeważającej większości ludzie nie chcą jednak zaakceptować stresu, boją się go. Z czego wynika taka postawa?
S.L.: Ten lęk bierze się z przekonania, że stres jest szkodliwy. Jest to prawda, ale tylko w odniesieniu do dystresu czyli stresu negatywnego. Psychologia dzieli stres na dystres – niekontrolowany stres negatywny zaburzeń oraz eustres – stres dobry, mobilizujący do działania. Eustres to stan pobudzenia, w którym pracujemy na najwyższych obrotach, przekraczamy nasze możliwości… Czerpiemy z niego niesamowitą satysfakcję…

B.L.
: Jesteśmy „na fali”…
S.L.: Tak - wyrastają nam skrzydła. To jest punkt optimum, moment, w pół drogi pomiędzy stanem alarmowym, a stanem adaptacji czyli przystosowania się do sytuacji. Dzieje się tak na przykład w nowej pracy. Przychodzi do firmy nowy pracownik – pierwszego dnia jest bardzo zestresowany, wszystko jest dla niego nowe. W ciągu następnych tygodni, gdy niektóre zadania zdają się przekraczać jego możliwości, mobilizuje się, jest aktywny, gotowy do działania. Widzi, że jego praca przynosi efekty i jeszcze bardziej rwie się do pracy, rozwija się, jest szybki i dynamiczny. Odnosi sukcesy. Rozpiera go energia i pewność siebie. W tym momencie większość przełożonych popełnia wielki błąd – zamiast podwyższyć poprzeczkę, pozwalają, by ta energia wyczerpała się w codziennych czynnościach. Człowiek, który jeszcze przed miesiącem błyszczał, z dnia na dzień i z tygodnia na tydzień staje się rutyniarzem.

B.L.
: Jak można uniknąć takiej sytuacji?
S.L.: Poprzez codzienne stymulowanie pozytywnym stresem. Rozwój jest możliwy tylko dzięki stresowi. Bez niego ludzkość nie wyszłaby z jaskiń, nie przemierzyłaby swojej planety, nie wspięła się na wyżyny postępu, myśli, kultury… Stres jest wszechobecną i życiodajną siłą.

B.L.: Czyli problemem jest nie sam stres, ale to, jak ludzie na niego reagują?
S.L.: Nie używałbym słowa „problem”. Ma ono konotacje negatywne. Ilekroć pomyślimy lub powiemy „problem”, od razu włącza nam się mała czerwona lampka ostrzegawcza: „Oho, mam problem, nie wiem, jak go rozwiązać…” i od razu przechodzimy do myślenia o niepowodzeniu i jego skutkach…

B.L.: Stresujemy się…  Jest nasza reakcja na to konkretne słowo…
S.L.: Tak, dodajmy, że chodzi tu o dystres czyli stres negatywny. Uczucie paraliżu, które torpeduje nasze plany już na samym początku. Na moich kursach uczę, w jaki sposób zastępować te szkodliwe słowa i zwroty wzorcami językowymi, które motywują, wzbudzają pozytywną energię, dają siłę. Nasz sposób wysławiana kształtuje nasz sposób myślenia.

B.L.: Można więc powiedzieć, że wczasy „Antystres” są formą terapii, uzdrawiania naszego sposobu komunikacji i spojrzenia na świat?
S.L.: Tak. Jednak trzeba podkreślić, że na kursach nie tylko uczymy, jak pozbyć się stresu, odreagowywać przeżyty stres lub redukować napięcie emocjonalne, ale również pokazujemy, jak wykorzystać go dla naszych korzyści! Naszym celem jest uświadomić uczestnikom, jak wielkim jest on dobrodziejstwem, gdy potrafimy nim świadomie sterować, a nie zalewać alkoholem, wpadać w depresję, czy rozładowywać się na bliskich nam osobach! Gdy opanujesz skuteczne metody „zarządzania stresem”, potrafisz wykorzystać energię napięcia psychofizycznego, pokonać własne ograniczenia – stres staje się pozytywnym dopingiem w samorozwoju. W każdym z nas tkwią wspomnienia sytuacji stresowych, z których wyszliśmy obronną ręką - nawet nieświadomie czerpiemy z nich siłę. Opowiadamy przyjaciołom i znajomym o wszystkich sytuacjach, w jakich poradziliśmy sobie pomimo zdenerwowania - udanych egzaminach, randkach, na których dokonaliśmy „podboju stulecia”, o wyprawach w góry, przygodach, które spotkały nas w drodze. Ta żądza przygód jest właśnie siłą napędową człowieka. Czy nie jest charakterystyczne to, że najdłużej i z największą przyjemnością opowiadamy o przeżyciach, w których był element ryzyka?

B.L.: „Kiedyś te wspomnienia będą nam miłe” - jak pisał Wergiliusz…
S.L.: Dokładnie tak. Ludzie sami narażają się na stres – skaczą na bungie, nurkują, uprawiają sporty ekstremalne. Czynią tak, ponieważ sprawia im to wielką przyjemność. Właśnie taki jest cel naszego treningu na kursach „Antystres” - pokazać, jak odnaleźć w sytuacji stresowej źródło zabawy i radości. Uczymy, jak przenieść emocje związane z pozytywnym stresem w sferę codzienności.

B.L.: Sztuka polega więc nie na tym, by unikać stresu, ale aby się z nim zaprzyjaźnić?
S.L.: Tak. Stres trzeba traktować jak starego druha, który codziennie wpada do nas w odwiedziny. Raz zostaje dłużej, raz krócej, czasem trochę namiesza, ale zawsze powinniśmy witać go z radością, ponieważ to on czyni nasze życie bardziej intensywnym, interesującym i pełnym barw.

Z Siergiejem Litwinowem rozmawiała Barbara Ludwiczak

  Drukuj Poleć znajomemu
 

Newsletter

Zaprenumeruj nasz Newsletter:
Twoje imię:
Adres email:

Polecane Szkolenia

Spędzasz dużo czasu przy komputerze?
Bolą Cię oczy?
Chcesz poprawić wzrok?
Wyjedź na ferie zimowe z nami - skorzystaj z wczasów z kursem
JOGA DLA TWOICH OCZU
czytaj więcej >>>