O dole...
Drogą szło obok siebie dwoje ludzi. Jeden człowiek był przekonany, że jest szczęściarzem i pomyślna gwiazda kieruje nim w życiu. Drugi zaś uważał, że jest pechowcem i ciąży nad nim fatum.
Kiedy tak podążali ramię w ramię tą samą drogą, doszli do miejsca, w którym drogę przegradzał głęboki dół. Pechowiec podbiegł na sam skraj dołu i rzekł załamany:
- No tak, wiedziałem, że coś takiego mi się przytrafi. Zawsze mam pecha. Na moich drogach zawsze są jakieś doły, w które muszę wpaść i potłuc się lub połamać.
Wypowiadając w ogromnym wzburzeniu ostatnie zdanie postąpił o malutki krok za daleko i wpadł do dołu. W tym samym czasie drugi z ludzi stał w pobliżu i mówił tak:
- Na mojej drodze jest dół. Jak to dobrze, że go zauważyłem. Mogę go obejść i bezpiecznie wyruszyć w dalszą drogę. Moja szczęśliwa gwiazda czuwa nade mną.
Wypowiadając te słowa spokojnie obszedł głęboki dół, by stanąć bezpiecznie po drugiej stronie.
 Kiedy drugi z ludzi wygrzebał się z dołu cały potłuczony, ruszyli obok siebie w dalszą drogę. Jeden z nich z przekonaniem, że jest szczęściarzem i pomyślna gwiazda kieruje nim w życiu. Drugi - żalił się, że jest pechowcem i ciąży nad nim fatum.